Case study: jak straciłem zlecenie… i jestem z tego zadowolony

Case study: jak straciłem zlecenie… i jestem z tego zadowolony

Klient, z którym współpracuję regularnie, zlecał mi cięcie wałków nierdzewnych na plastry pod dalszą obróbkę CNC.

Mimo że posiada własne przecinarki (w tym automatyczną), często stawały się one wąskim gardłem produkcji. W takich sytuacjach przejmowałem temat i realizowałem cięcie u siebie.

Proces był prosty:
– stała stawka za cięcie
– + koszt taśm
– szybka pomoc „na już”

Ale postanowiłem sprawdzić alternatywę.

➡️ Ile dziś kosztuje wycinanie takich detali na laserze?

Technologia poszła do przodu, więc wysłałem zapytanie i porównałem liczby.

Efekt:

Krążek fi 140 mm / 10 mm
– wcześniej: ~73 zł (cięcie z materiałem)
– laser: 22,83 zł

Krążek fi 76 mm / 8 mm
– wcześniej: ~30 zł (cięcie z materiałem)
– laser: ~18 zł (z materiałem)

👉 Czyli laser z materiałem wychodzi taniej niż samo cięcie na pile.

Do tego:
✔️ krótszy termin (100+ sztuk w tydzień)
✔️ brak blokowania produkcji u klienta
✔️ większa powtarzalność

Przedstawiłem to klientowi.

Efekt?

Nie tnę już tych detali.


👉 Co to realnie oznacza?

To nie jest strata.

Bo klient:
– obniża koszty
– zwiększa moce produkcyjne
– eliminuje wąskie gardła

A ja?

Zyskuję coś cenniejszego niż jedno proste zlecenie:
✔️ zaufanie
✔️ większy udział w jego procesie decyzyjnym
✔️ więcej miejsca na bardziej wymagające i lepiej płatne realizacje

W praktyce:
Im więcej zarabia i produkuje mój klient, tym więcej pracy wraca do mnie.


Wniosek?

Nie sprzedaję cięcia ani spawania.

Sprzedaję rozwiązanie problemu.

Nawet jeśli oznacza to, że część roboty oddaję dalej.